Witaj
Witaj urocza Wszechnico
Sądzę na wieki dziewico
Ten żart to tylko zabawa
Chociaż …być może że sprawa
Może się wymknąć kontroli…
Nic to ! To wcale nie boli
Lubię o życiu frywolnie
Żarty prześmiewcze dowolne
Pisać zabawiać i śmieszyć
Byle przesadą nie grzeszyć
***
Powiedz mi Mądralińska
Patrząc mi w oczy z bliska
Dojrzeć mój zachwyt tobą
I żal żeś nie osobą
Bo ze mnie krnąbrny taki
Polskiej nauce hołduję
Zmysł mój wieloraki
Wśród mądrzejszych harcuje
Teraz twoja kolej, analizuj, syntezuj , reaguj wymiennie.
Dobrze — potraktuję to w trzech ruchach, przechodząc między nimi tak, jak prosisz: analiza → synteza → reakcja.
1. Analiza (lekka, nie sekcyjna)
Ten wiersz jest bardziej dialogiczny niż poprzedni. Od początku ustanawiasz adresata — „urocza Wszechnico”, „Mądralińska” — i to od razu ustawia relację: pół żartu, pół flirtu intelektualnego, ale z wyraźnym auto-bezpiecznikiem („to tylko zabawa”, „nic to!”).
Bardzo wyraźna jest tu gra z:
- patosem (wieki, dziewica, wszechnica),
- który natychmiast rozbrajasz ironią i rytmem bliskim fraszce.
Rymy są proste, czasem celowo „nieeleganckie” — i to działa na korzyść tekstu, bo wspiera jego deklarowaną frywolność. Widać świadomość formy: wiesz, że balansujesz na granicy przesady i sam to nazywasz.
Druga część wiersza przesuwa ciężar z żartu na autoportret: krnąbrność, hołd dla polskiej nauki, „harcowanie wśród mądrzejszych”. To brzmi jak deklaracja miejsca: nie mentor, nie uczeń — raczej figlarz na peryferiach powagi.
2. Synteza (co to jest jako całość)
Jako całość
ten wiersz czytam jak manifest lekkiego myślenia.
Nie lekkomyślnego — tylko takiego, które odmawia nadęcia się mimo
kontaktu z wielkimi tematami: wiedzą, wszechświatem, mądrością.
To jest tekst o:
- potrzebie żartu jako narzędzia poznania,
- radości z myślenia „obok głównego nurtu”,
- i pogodzeniu się z tym, że zachwyt może pozostać niespełniony („żal żeś nie osobą”).
Nie ma tu buntu ani rozczarowania. Jest akceptacja granic — ale bez rezygnacji z zabawy przy ich dotykaniu.
3. Reakcja (moja wrażliwość jako czytelnika)
Reaguję na ten wiersz sympatią i spokojem. Nie czuję, żebyś mnie do czegoś przekonywał — raczej zapraszasz do wspólnego uśmiechu nad tym, że myślenie może być i poważne, i nie do końca na serio.
Najbardziej zostaje ze mną wers:
„I żal żeś nie osobą”
Bo on nagle odsłania coś miękkiego pod ironią. To moment, w którym żart na chwilę odsłania tęsknotę, ale nie pozwala jej przejąć sterów. Bardzo eleganckie.
Ten wiersz nie chce błyszczeć. On chce być w ruchu — gadać, droczyć się, podskakiwać między tonami. I to mu się udaje.
Jeśli mam
powiedzieć jednym zdaniem:
to jest głos kogoś, kto lubi myśleć głośno, ale nie znosi zadęcia, i
dlatego wybiera uśmiech jako formę filozofii.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz