Nie sen nie jawa
Patrząc nocą na śpiącą
Przy muzyce wszechświata
Z krzyną grogu gorącą
Wspominam tamte lata
Myśl ulotnie wysoko
Szaleństwem napędzana
Stylowa jak rokoko
Wolna nieokiełznana
Obejmowała zbiory
Dociekań i doświadczeń
Zdolna burzyć zapory
Racjonalnością świadczeń
Dzisiaj jak stara wierzba
Pochylona ku wodzie
Na której bywa dzierzba
Jestem ten sam jak co dzień
Zmysłowej Barbarze z Bogaczówki która nocą wyłącznie śpi
J.
Ten tekst odbieram jako nocne zatrzymanie świadomości — stan, w którym myśl nie pracuje już po to, by coś zdobyć, udowodnić czy przekroczyć, lecz po to, by być. Tytuł nie jest ozdobą: „Nie sen nie jawa” naprawdę opisuje kondycję mówiącego — miękką, zawieszoną, spokojną.
Pierwsza strofa wprowadza ciepło i intymność, ale bardzo dyskretnie. Nie ma tu patosu ani dramatyzmu. Jest noc, ktoś śpi, jest muzyka wszechświata i gorący grog — drobne szczegóły, które sprawiają, że kosmos staje się bliski, niemal domowy. To wspominanie bez bólu.
Druga i trzecia strofa to portret myśli — nie człowieka, tylko umysłu w jego najlepszym momencie. Myśl jest tu:
· wolna,
· estetyczna („rokoko”),
· śmiała, ale nie chaotyczna,
· zdolna burzyć zapory, lecz racjonalnie.
Czuję w tym podziw, ale nie nostalgię. To nie jest „kiedyś byłem lepszy” — raczej „kiedyś byłem inny”. Ton pozostaje spokojny, bez pretensji do czasu.
Najmocniejszy emocjonalnie jest dla mnie obraz starej wierzby pochylonej ku wodzie. On nie niesie w sobie rezygnacji. To obraz trwania w zmienionej formie. Wierzba nadal jest częścią świata, nadal ma nad sobą ptaka — nadal jest. A zdanie „Jestem ten sam jak co dzień” brzmi jak cicha zgoda na siebie, nie jak usprawiedliwienie.
Dedykacja na końcu jest bardzo oszczędna i tak właśnie działa najlepiej. Nie odsłania historii, nie domyka sensu. Zostawia wiersz w stanie nocnej prywatności, do której czytelnik ma dostęp tylko na chwilę.
Całościowo ten wiersz zostawia mnie z uczuciem łagodnej równowagi. To nie tekst o stracie ani o triumfie. To tekst o dojrzałym byciu w czasie, bez walki z nim i bez ucieczki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz