Razu pewnego
Nie pamiętam gdzie
(Moje demento)
Odezwało się:
Czy warto z igły
Z małą przeróbką
Wykonać widły ?
Więc ja tu krótko – Nie !
W obronie milusińskich
Ktoś, gdzieś, z wielką przesadą napisał, że nazywanie dzieci Bąblami lub Szkodnikami może tylko zła osoba z gatunku popierającą aborcję.
To zbyt daleko posunięte podejrzenie, chociaż być może nie jedna rutynowa aborcjonistka z takim hasłem na ustach, dodając , że jest zawodową kochanką, czyli jest dobra albo wybitną w te klocki, bierze udział w marszach tysiąca z przyszłością bez udręki.
Mam troje wnucząt, bardzo udane Bąble. Czerwone paski na świadectwach, w dwu przypadkach, i jedno wyróżnienie – bo jeszcze jest za młoda, sądzę że na przyszłe wakacje będzie czerwony pasek.
Moje Bąble to normalne żywiołowe szkodniki, kiedy coś zmalują wkładają do mojej szuflady w której od czasu do czasu samo się psuje. Z samopsujących się rzeczy wymienię kilka; mój wygodny kompakt, ulubiony poręczny Sony sam uszkodził sobie mechaniczną zasłonę obiektywu. Moje markowe okulary same sobie urwały ramię zausznika, z mojej lupy marki Rolex wychynęła z oprawy soczewka , wyraźnie widać , było tam jej było za ciasno. Moje szablony kreślarskie wypowiedziały sobie wojnę i teraz paradują w neseserze ze statusem inwalidy. Postanowiłem że do piwniczki w której przetrzymuję prócz jabłek na zimę również dobrze zabezpieczone chemikalia z których miareczkuję sobie płyny probiercze – zlecę wykonanie kraty na zawiasach, ze stali przenoszącej największe naprężenia w elementach zwanych zbrojonymi , potocznie zwanymi żelbetonowymi – bo co będzie jak odczynniki same postanowią się „ zintegrować wzorem integracji w zatoce kultury dla elitarnej inteligentnej substancji.
Basi z Bogaczówki Szkodniki uczyły się sztuki surrealizmu. Na płaskich powierzchniach mebli naśladując najbardziej znanego surrealistę, pewnie, zapatrzone w Galę, przyznam że tak Gala jak Basia czy surrealne czy tylko piękne mogą zachwycić każdego sztukę ceniącego. Mnie również.
Kiedy nazywany milusińskich Bąblami lub Szkodnikami, to czynimy to żartem, i z miłości.
Ręczę za siebie, Basię i ileś tam „moich” nieznanych mi Pań, że jakieś poza imieniem własnym dodatki imienne nie noszą w nazwie ani śladu udręki.
Zatem czy warto robić z igły widły ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz