Strony

04 października, 2022

Dziadeeeek grasz w zielone

Gram !  Masz zielone ?  Mam !  Przecież bym się  od Bąbli nie odczepił, inaczej Bąble by się ode mnie nie odczepiły, a bo to jakiś  szał powrócił w  zabawę  grania w zielone , efektem której zawsze była zapłata fantem  jeśli się zielnego przy sobie nie miało. Zabawę  pamiętam z dzieciństwa. Nosiłem w kieszeni liść babki albo kilka koniczynek. Zielone trzymałem zawsze w jednej kieszeni, to był pomysł na miarę olimpijskiego medalu z konkurencji tête-à-tête, 

zawsze przegrywałem kiedy mnie koleżanka z klasy z zaskoczenia zapytała 'masz zielone."   Odwracałem kieszeń zawsze tą w której nic zielonego nie miałem,  fant płaciłem całusem w policzek bo nic innego nie miałem w kieszeni,  jeśli całus był przyjęty  przypominałem sobie  szybko o śniadaniu i dopłacałem bułeczką z batonikiem w środku. Bywało tak że bułeczka z batonikiem zawsze była zarezerwowana tylko dla przegranej zabawy. Druga bez batonika smakowała mi bardziej.Tak oto zakochałem się sztubacko  w Teresce, ale ona o tym nie wiedziała.

Teraz  przegrywam z Bąblami, tylko ta stawka płacenia "Kazimierzem III Wielkim" mi nie odpowiada. Zatem kiedy obliczyłem że miesięcznie zbyt drogo mnie zabawa kosztuje  wpadłem na pomysł prosto skopiowany z systemu najdrobniejszego druku stosowanego przez  oszukańcze formy "biznesu", sporządziłem umowę płacenia  fantów  według wzoru  milicjanta z PRL-u ,on brał mandat od kierującego samochodem 'za niemanie świateł' ja zaś nie muszę płacić biletem NBP tylko zielonym z 'pecetu'  za pośrednictwem monitora , nie użyłem drobnego druku, bąble podpisały się  in blanco na kartce papieru na której spreparowałem  odpowiednio umowę gry w zielone. "Wiesz co dziadek, ale ty jesteś oszust, krętacz, krętacz,krętacz, już nigdy  niczego nie podpiszemy." I o to chodzi Bąble, panienki,mądralińskie -  by nauka nie poszła w las.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz