Bardzo , czyli maksymalnie, ograniczam wałęsanie się po blogosferze, ani to kaprys, ani postanowienie, bo nie jest to wścibstwo a co najwyżej niewielka ciekawość, wywołana ' gdzieś tam ' plikami wciskającymi się 'między bufet a zakąskę. To 'gdzieś tam' to nie tam gdzie niektórzy zaglądają. Nie udzielam się w mediach społecznościowych, nie mam tam kont bo nie są mi tam potrzebne, to raczej do mnie wściubiają nosy; piękne noski i nosiska wszelkiej barwnej nacji ; prowincjusze, szlachta, kułacy, biedota, władycy, ministranci, kilerzy. odaliski, rusałki, baletnice, dojrzałe, podwiki, fruwające, asystentki , etc. etc. Wszyscy z różnymi umiejętnościami godni pochwały, nie waham się powiedzieć że zasługujący na nagrody w każdej dziedzinie umiejętności dopracowanego artyzmu.
Różne są zajęcia, produkcje,oferty, i sposoby zwrócenia na siebie uwagi.
Mnie rajcują osoby tworzące. dla siebe, dla drugich i na chwałę bożą , przydając blasku domowemu ognisku, tak jak to czyni Pani na Bogaczówce. Właśnie zdarza mi się zwrócić swoją uwagę na takie osoby. Ale też nie wychodzę z podziwu jakim darzę pewną polonistkę, wyjątkową, wspaniałą i zaangażowaną do granic możliwości nauczycielkę.
*
Ostatnio poproszono mnie o renowację przedmiotu mocno nadwyrężonego ponad setką lat używania. I to ostało się nagrodą w zamian za wniesienie w moje domowe ognisko klimatu Paryża. Za odwiedziny i za darmochę musiałem odpłacić powierzoną mi robotą.
Cóż mi pozostało, nie miałem pomysłu by wywinąć się od szalbierstwa zaplanowanego przez dyktat Paryżanek, musiałem wziąć się za robotę i nie grymasić.
Użyłem amalgamatu.
*
Dziewiąty czerwiec , data radosna jak poprzednia kiedy witałem westalki z Prowansji, chyba pomyliłem się w pisowni, szlag by... wersalki, tak to ma brzmieć. Wreszcie będę panem samego siebie. .Sam sobie zaparzę kawę. sam zeżrę ostrygi z puszki, sam będę mlaskał gębą pełną wyśmienitego sera, sam wysuszę butelkę Bordeaux i ponownie będę tęsknił za delikatnością wymuszania na moim ego ustępstw wobec Madame Z i C które zostawiły mi trochę suszu z Prowansji.

La vie a du sens :)
OdpowiedzUsuń