Strony

04 września, 2022

Gorycz zdolna do utraty wiary

  Gorycz

Nektar pity w zaciszu skał, gdzie tylko śpiew ptactwa leśnego i balsam żywiczny unosi się od nagrzanego słońcem otoczenia. czerwone mikroskopijne szyszki modrzewia oczko puszczały do tych dwojga , których usta na początku kielich z nektarem łączył , potem namiętny pocałunek w którym miłość obojga przerosła ponad nieba obłoki, na ziemi nad bloki skalne. Unosiła się ponad przyległe lasy i  ukwiecone pola. W górze skowronek trele miłosne głosem zapisywał. Oni trwali w tym pocałunku nie mogąc od siebie odstąpić, bo w nim zawarte były pragnienia, żal, miłość , śmiech i radość , to wszystko co kochanków łączy aż do śmierci.

Maryla

Stała prosto jak trzcina  patrząc przed siebie  lekko poruszała wargami wymawiając półgłosem  słowa modlitwy.

Fascynował  go czas, miejsce, i ona sama, nie odrywał od niej wzroku,ciągle ją obserwował. Błyszczące włosy, delikatna twarz młodej dwudziestokilkuletniej kobiety, ruch warg, które często namiętnie całował a gdy miała je spierzchnięte lekko zwilżał je językiem, jednocześnie czuł jej wyjątkowy  przyjemny zapach zadbanej ślicznej dziewczyny, jego dziewczyny.

*.

„ ale nas zbaw ode złego amen”. Patrzył na jej falującą pierś, podziwiał również to, że potrafiła stać mocno w miejscu nie przestępując z nogi na nogę , czego sam nie potrafił. Błyszczące oczy , jego kochane oczy, świeża cera i zawsze  wsłuchiwał się w ton  wybrzmienia i   pełen łagodności  jej  głos.

Co rusz przenosił wzrok na tryptyk, który kiedyś zdobił wnętrze kościoła w Trzęsaczu , a teraz przeniesiony został tutaj.

Nie potrafił się skupić  na nabożeństwie. Ona jako boskie dzieło,  tryptyk   jako dzieło snycerza, Maryla interesowała go szczególnie, miała zostać jego  żoną. Podziwiał jej  matematyczne i fizyczne zdolności , przerastała jego w swoich uzdolnieniach. Była jednocześnie bardzo skromną kobietą z ufnością patrząca w przyszłość.

„ ale nas zbaw ode złego amen”

        Letnia ciepła noc , plaża pozbawiona gwaru , który za dnia nie pozwala  dokładnie wsłuchać się w mowę morza , teraz jest wyludniona na całej  długości brzegu  jaki da się ogarnąć wzrokiem przy świetle księżyca .

Skarży się morze gwiazdom, przemawia do dwojga serc ,  wylewa żal na  sam brzeg plaży. Idą  w milczeniu dając upust wyobraźni temu co na przestrzeni minionych wieków  miało miejsce  związane z erozją nabrzeża.

Daleko za nimi została  Kawcza Górka , spacer w milczeniu i ciszy ze szmerem liżących  stopy  językami  wylewającego się  Bałtyku.

 Na plaży dziesiątki opuszczonych koszy mające chronić od wiatru i nadmiernego słońca za dnia,  teraz idealnym miejscem by usiąść w niezwykłej ciszy i być razem ze sobą , blisko, jak najbliżej Pozwolili  sercom prowadzić własny dialog.

Tulił   Marylę  szepcąc jej czułe słowa  i delikatnie głaszcząc  jej jedwabiste włosy recytował ulubione fragmenty – tyrady  Iliady dziękował w milczeniu Bogu za  taką dziewczynę.

„Ogarnia mnie nostalgia, męczą wspomnienia

To taki przyspieszony film mojego życia,

który już niczego w nim nie zmienia.

Momentami gorzki ,toczę  łzę niezapomnienia.”

 Wspominał słowem tamte   zdarzenia.

   Prócz  telewizora  oraz  miernego w pobliskim nieco większym mieście i  lichego teatru,  raz w roku , lub dwa razy    pojawiał się cyrk wędrowny jako zastępczy środek masowej kultury komunistycznego oświecenia. Ale są na szczęście w  zamian  wszędzie kina z których skwapliwie korzystali. Śledzili prasę  nie mogąc się doczekać nowego repertuaru. Zaliczali filmy studyjne . Jerzemu w pamięci  utrwalił się  jak twierdził bezsensowny tytuł  „Na los szczęścia Baltazarze”. Twierdził że ,  nie będzie więcej oglądał idiotycznych filmów kosztem antycznych   filozofów.

Za każdym razem,  podczas seansu  przyglądał się jej profilowi , osobisty nawyk rozmawiania samemu ze sobą zawsze zawiewał zdanie -  to cudownie mieć taką żonę przy sobie.

Dyskusję z filmów studyjnych przenosili na forum domowe.

Jednak tak zwane popularnie filmy fabularne cieszyły   bardziej, ogromnie.

Rezygnując  z filmów studyjnych i jałowej dyskusji  prowadzącej do znikąd , zwykle bezowocnej bezcelowej, zwłaszcza z miernymi adwersarzami  kawiarnianych  adwersarzy kreujących się na filozofów zwykle  z niewielką wiedzą antycznej  filozoficznej myśli.

Poprzez miłość do kina , zostali z wyboru nałogowymi kinomanami. Miały tez miejsce takie zdarzenia, że ten sam film oglądali dwukrotnie.Zawsze najwyżej oceniali filmy francuskie dopiero po nich włoskie i z braku wyboru tolerowali polskie.

Wreszcie przyszła pora na głośny film Law Story. Jerzy wyszedł z kina przygnębiony, smutny , przypomniał sobie ten moment kiedy z wielką jak zawsze miłością patrzył na Marylę i ostatnie słowa modlitwy „ale nas zbaw ode złego amen” w rewalskim kościele.

Początek lipca, od dwóch dni Maryla choruje, dzwoni w rannych godzinach po pomoc medyczną. Karetka przyjeżdża  po pięciu godzinach. Wreszcie pozorna ulga, ale po trzech godzinach jest w szpitalu przy jej łóżku. Siedzi obok na taborecie trzymając jej dłonie w swoich. Patrząc   jej w oczy, jest zmartwiony  ona go uspokaja  i pociesza. W tym czasie miało mieć miejsce jeszcze jedno bardzo ważne wydarzenie w jego  życiu, nie był w stanie podjąć tego wyzwania. Odłożył je na inny czas za rok.

Do późnych godzin wieczornych był przy niej .Ustalił, że w dniu następnym przyjedzie w godzinach popołudniowych.Ciągle w myślach słyszał ten fragment   kończący modlitwę „ale nas zbaw ode złego amen.W drugim dniu został z Marylą do końca. Zmarła  późną nocą na jego  rękach.

„ale nas zbaw ode złego amen”. Stracił wiarę, wracała  wolno, przez wiele,wiele  lat.

Przeczytałam ten watek wczorajszego wieczora, i zamilkłam.Choć pewnie Ci to nie potrzebne, ale chcę Ci powiedzieć, że Twoje wspomnienie o najdroższej zmarłej tak mnie rozbiło i rozrzewniło zarazem, że przepłakałam szczerze cały wieczór. Więc jeśli płakałeś i Ty, to płakaliśmy razem...

nowa39 2006-03-08 19:33:02

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz