Miałem zamiar zakończyć mój Blog przy trzysetnym wpisie, tak zakładałem już w momencie jego powstania. Robiąc dłuższe czasowo przerwy pomiędzy nowymi wpisami nie wpływały przecież one na jego żywotność. Przerwy wykorzystywałem do analizy wpisów na już nie istniejących stronach forum i blogach które przed usuwaniem kopiowałem ze stron Onetu i WP. Skopiowany materiał jest świetnym dokumentem do analizy charakterów moich tam Gości zwłaszcza pod względem zacnych cech: tolerancji , otwartości na adwersarzy i, zwłaszcza do swawoli w najlepszym jej rozumieniu. Zawsze , a może tylko w przewadze była to zabawa intelektualna,czasami z zabarwieniem lekko sprośnym, jednak głównie z wzajemnym się poszanowaniem. Zabawa w Forum posiadała tę zabawną cechę że jeden temat drążony był przez kilku forumowiczów , nie zawsze pozbawiony błędów, często mało logicznych odpowiedzi bo każdy w pospiechu starał się szybko umieszczać własne hopsa hopsa , co wywoływało uśmiech, pobłażanie, albo lewe sierpowe byleby nie uszkodzić komukolwiek koafiury, bądz utratę okularów. Będę tutaj powtarzał co nieco z tamtych wspomnień, co już uprzednio czyniłem, a czynię to po to, zwłaszcza dla Nicków które w mojej pamięci zapisały się święcicie.Postanowiłem zatem jeszcze trochę 'po blogować' przywołując posty sięgając wstecz aż do 2004 roku.Nie zawsze z datami,lub bliższymi danym jak np. komentarzami. Przykład poważniejszy jako jeden z wielu - sprzed wielu lat (Onet)
*
W wątku PRO-ZA odniosłem się
krótkim tekstami do emigracji młodych Polaków w wędrówce 'za chlebem do pracy za granicą naszego
kraju. Przypadkiem dotarłem do
oryginalnego utworu i jego historii powstania.Miałem mylne pojęcie co do
autora.
Wiersz "Za chlebem" pierwszy raz drukiem ukazał się w "Tygodniku Ilustrowanym" w 1866 roku.
Ciekawostką jest fakt,że zamysł wiersza powstał w 1859 roku.Jest autorstwa Michała Bałuckiego.
Wiersz jest ogólnie znany i śpiewany szczególnie po kilku kieliszkach 'łąckiej' , to taka herbata z prądem jak mówią górale.
A oto charakterystyczny zaczyn z 1859 roku omawianego wiersza-pieśni.
Góral w obcej ziemi stęsknił się za swojemi,
Upił się i płakał, i śpiewał, i skakał ...
"U nas chleba nie ma, u nas długa zima,
Ale wody -- hale ! Hależ moje hale ! "
Jak bardzo różni się zaczyn od znanej pieśni !
Po co to napisałem ?
Do własnych wierszy możemy powrócić
i po latach je poprawić !.
Witajcie kochani! :-))
Kiedyś lubiłem sobie zanucić: Góralu czy Ci nie żal...
Dzisiaj juz jestem w tak zwanej kropce. :-)
Pozdrawiam wszystkich uczestników!
Andrzej.
Jak to teraz zanucimy ?
Jeszcze przecież nie tak dawno.
To góral w rękaw łzy wycierał.
Teraz proszę ma się cieszyć,
gdy za granicę się wybiera...
Wtedy nie było mu tak dobrze!
Dla chleba rzucał własne strony.
A dzisiaj radzą kraj opuszczać
i być wyjazdem urzeczony....
Dawniej, jak ludzie to śpiewali
to łzy roniła cała Polska.
Teraz zazdroszczą góralowi
że do roboty tam się dostał.
Więc w końcu jak jest z tą piosenką ?
Czy dalej smutna czy wesoła ?
Czy góral ciągle ma w niej płakać ?
Czy wręcz odwrotnie, cieszyć zgoła ?
Andrzej
Czyżby wróciły dawne "dobre" czasy?
Pozdrawiam!
Andrzej
Niepotrzebni
Powiedzieli `Nie jesteś potrzebny'.
Coraz częściej słyszymy to zdanie.
Co dalej ? Jak żyć ? Dla kogo ?
Zaczyna nas dręczyć pytanie.
Łza przesłania, nam dobrą widoczność.
Zaczynamy więc, patrzeć, w podłogę.
Niepotrzebny już jestem ? Dlaczego?
Odpowiedzi Tej znaleźć nie mogę !
Fach nasz w Polsce się teraz nie liczy.
Więc co radzą nam mądrzy Panowie.
Może w Niemczech, Hiszpanii czy Grecji.
Ktoś zatrudni Co dalej ? Podpowie.
Lecz to jeszcze nie teraz, nie jutro.
No powiedzmy tak za dziewięć lat.
Perspektywa roboty odległa.
Co robić ? Co ja jestem wart ?
Panowie dalej handlują Polską !
Napychają spuchnięte kieszenie.
U każdego fach mocny w ręku !
W każdym z nich biznesmen drzemie...
Andrzej ps. OKOŃ
*
Od kulczyka do Gawron(ik)a -
(pracowite ptaszki)
"Nieskazitelni" "biznesmeni"
"Nienagannie" są "wykształceni"
"Nie biorą nigdy do kieszeni"
Tylko w "pracę" są zapatrzeni
J.*
RETROSPEKCJA
2004Mam
taki od Fredry przyjęty w części stosunek do życia" napisałem wcześniej
pod tematem w wątku "kilka zdań na dobry początek". Wypada mi jednak
wyjaśnić,że
owy stosunek do życia bardziej dotyczy próby ujęcia go w rym swawolny, niż
miałby to być sposób na życie.
Wracając do Aleksandra hr Fredry,chcę powiedzieć,że w zasadzie krążące od jego
czasów frywolne utworki są raczej jemu przypisywane, ponieważ nic takiego
autentycznego po Fredrze się nie ostało.Więc brak jest pisanych dowodów na
wszelaką frywolność jego.
Nie oznacza to jednak,,że takich nie było.
Jedynym pewnym 'dokumentem' jest zachowana tragedia w trzech aktach o pewnej
królowej w pewnym - nazwijmy to państwie. Jeszcze za życia hr Fredry
jego przyjaciel,autor "Parafiańszczyzny" Leszek
Dunin Borkowski napisał cyt. Ułożył Fredro naprzód dla towarzyszów młodości
swojej uczestników wypraw i płochych wybryków dramat wszeteczny pod
nazwiskiem;Piczomira,pełen tłustych dowcipów i rozdanej wesołości.
Napisana w młodym wieku 'tragedia' pozwoliła zwrócić uwagę na talent młodego
Fredry.
Wychodzę z założenia, ze pikantne płody Muzy sekretnej należy chronić przed
zapomnieniem a tym bardziej przed zagładą.
Przeczytałem ponownie utwór i nasunęła mi się taka myśl. Gdyby doprowadzić do
premiery tego utworu /zakładając, że prapremiera miała miejsce w
gronie towarzyszy pułkowych hr Fredry / a reżyser przedsięwzięcia w swojej
wizji by przewidział pieszy
przemarsz aktorów z Ordynackiej do Pałacu Namiestnikowskiego i tam właśnie
sztukę sceniczną odtworzono, to byłbym ja szczęśliwy i gawiedź z drugich rzędów
również. Dlaczego byłbym szczęśliwy ?
Bo ci z pierwszych rzędów mieliby możność łatwiejszego
zrozumienia znaczenia praksji,czyli zdolności ruchów
celowych np w polityce i tak na własny intymny użytek.
J.**
Witaj.
Trawnik piękny
Serce krwawi
Kiedyś smutny
Nic nie bawi
Nawet rymu
nie poszukam,
na trawniku
gdzie go szukam
Pomóż Panie,
głośno proszę
Tylko dla niej
wszystko znoszę
J.
Mcl może nie powinienem tutaj tego rymu umieszczać
ale zrobiłem to , byśmy byli świadomi,że życie w każdym momencie, na przemian,
miesza wesołe chwile ze smutnymi.Z tymi smutnymi musimy walczyć wykorzystując
do tej walki te wesołe ,takie ono jest,takim musimy go kochać, zbyt szybko
ucieka,jak powiedziała 'dobroć w sutannie' którego również kocham
Co
dziennie się modlą :-)))
Pozdrawiam
Andrzej OkOŃ
Ludzie o tym zapomnieli.
Jeszcze mrok panuje wszędzie
gdzieś daleko słońce wschodzi
A za oknem - poruszenie
ptaszek rzewną pieśń zawodzi.
Chwali Pana na dzień dobry
pacierz ptasi wyśpiewując.
Ludzie o tym zapomnieli
nic nikomu nie ujmując.
Z wolna świtać już zaczyna
a ten jeszcze piękniej śpiewa.
Czy Bóg zatem bądźmy szczerzy
będzie się na ptaszka gniewać.
Andrzej
2004-12-04
AMNEZJA ?
Zamiast my dziękować Bogu
Stojąc rankiem w domu progu
Wyprzedzają nas zwierzęta !
Czemu człowiek nie pamięta ?
J.
***
2021 Andrzejowi zawdzięczam wyjście wówczas depresji.
Oto post z cyklu prawym prostym i poprawką lewym sierpowym
*
WIRTUALNA PATOMORFOLOGIA ??? czemu nie.
![]()
Wraz
z rozwojem historycznym człowieka pojęcie choroby ulegało przeobrażeniom.
Kiedyś prosty przypadek - empiria - kształtowało pojęcie o chorobie. Ale to
bylo ' kiedyś '. Dzisiaj każda jednostka kliniczna wymaga pewnych klinicznych
ustaleń. Tym zajmują się : Etiologia, patogeneza, zmiany struktury oraz
czynności, dalej .... Symptomatologia, rokowanie i leczenie.
A Czy istnieje zjawisko patomorfologii wirtualnej , brzmi to
jak z powieści science fiction - powiem, że istniej na potrzebę własną,
wypracowałem sobie takie zjawisko na własny użytek.
Zjawisko to pozwala mi rejestrować i analizować przejawy zachowań, w moim
przypadku obserwacji 'netofagów '. Tych których wcześniej określiłem / przy
pomocy psychologa / jako denne istoty / czyt/ wirtualne .
W istocie za tymi wirtualnymi, kryje się 'człowiek',
który ma genetycznie zakodowaną cechę.
To cecha scire nefas która powoduje, że delikwent uważa, iż nie godzi się
wiedzieć, że jest jednostką zdegenerowaną. A sam stawia się w wyższym rzędzie, nad pariasem.
Nie grzebiąc w kalafiorowatym mózgu, tu jeszcze inna refleksja. INCOGNITO. Czy ktoś występujący incognito w 'forumach' jak o sobie pisze, może być rozpoznanym ? Jako Incognito, a więc pod przybranym nazwiskiem, tutaj nickiem) W zasadzie mniej chodzi o personalia, o których na samym końcu wspomnę. Ale mam na uwadze zjawisko inhibicji. Inhibicja, to: chorobliwez ahamowanie normalnych,dobroczynnych impulsów, czy też działań skutkom wewnętrznego konfliktu./tutaj mała dygresja, mam nadzieję, że przyszła pani profesor zgodzi się ze mną, i nie chodzi tutaj bynajmniej o składaną propozycję z wygodną kanapą. Bo to nie jest negatywna w mojej ocenie inhibicja, to piękna propozycja/ Wracając do zadanego na wstępie ( incognito) pytania. napiszę tak : Jeżeli na podstawie wielu ( setek, tysięcy ) wypowiedzi danej osoby sporządzimy jej / tej osoby / portret psychologiczny, to taki ' incognito ' jest do określenia i rozpoznania łącznie z jego poczynaniami, bo świadczą o nim cechy psychologiczne którymi się kieruje i które tym samym ujawnia. Dlatego też, pokusiłem się, o sporządzenie portretu psychologicznego trojga nicków, już z ich konkretnym wymienieniem. Nicków ( wlepiaczy ) którzy posługują się moim nickiem Liryc_ka. Sprawą otwartą pozostaje opublikowanie tych portretów psychologicznych. Na zarzut, że ktoś na postach może nie być sobą, odpowiem, że w kilku wypowiedziach - tak. Ale analizując setki bądź tysiące wypowiedzi, portret psychologiczny jest prawdziwy, tym samym, w środowisku biura, firmy rozpoznawalny. Nawet zacisze ( załóżmy, że i taki przypadek może mieć miejsce, chociaż tutaj nie jestem optymistą) powtarzam zacisze kancelarii parafialnej również nie chroni kogoś z wadą inhibicji przed zdemaskowaniem. Czytającym, i tym z głowami na karku, którzy wiedzą, do czego służy najlepszego tygodnia życzę.
* Odwiedziłem niedawno forum " ab ovo ...itd ", po odwiedzinach gospodarz tego forum trafił do LIRYKI niejako zapraszając ponownie do swojego forum, które wysoko oceniam. W wątku który otworzyłem wierszem, wielki znicknięty wlepiacz dał popis swoim 'umiejętnościom ' które na forach są znane. Jest nie wielu którzy takie postępowanie krytykują, natomiast reszta to prawie ci wszyscy , którym cała sprawa 'wisi' . I niechaj sobie im to 'wisi' nie mam nic do tego. W pewnym momencie w jednym z postów wielki znicknięty zastosował szantaż w stosunku do gospodarza a pośrednio i do mnie. Poinformował, że będzie łaskaw forum pozostawić w spokoju jeżeli na nim nie będzie Liryka. Zdobył się nawet na najprostsze równanie algebraiczne. Na to równanie odpowiem wielkiemu znickowi tak : L jest wartościowsza od od znicka
Nie będę temu wielkiemu znickowi ubliżał , to nie w moim stylu. Wszystkie insynuacje i obelgi kierowane w moją strone są odbiciem wielkiego znicka. Ktoś kto nie ma uzasadnionych argumentów posługuje się inwektywami. Sam nie wiele potrafi napisać mądrego. Kim jesteś wielki znicku wielu wie i wielu się tylko domyśla. Więc nie muszę Cię określać ponieważ sam się określiłeś swoim postępowaniem. Dodam jeszcze to, że szantażem udowodniłeś że jesteś dodatkowo głupcem, bo każdy przyzwoity człowiek nie ulegnie szantażowi, a w szczególności ja . Każdym swoim działaniem pogrążasz własne ego, już poważnie chore. Nie Ty będziesz wyznaczał Fora w których cokolwiek napiszę. Jestem zawsze logowany i gospodarze mogą prostym sposobem tę drogę przede mną zamknąć. Przez swoje postępowanie określiłem kiedyś wlepiacza że był, jest i pozostanie kabotynem netowym. Teraz widzę, że nawet jesteś już całym śmietniskiem. Jest takie powiedzenie staropolskie : Przyjdzie kryska na Matyska.! Życzę Ci jednak odwrotnie : Wyzdrowiej. Pozdrawiam :)
***
Przeczytałam ten tekst z prawdziwą przykrością /choć świetny, jak zawsze/ Ponieważ nie bywam na wielu forach- nie znam skali problemu. Ale wniosek z tego jeden: jeśli chory nie wyzdrowieje- urządzimy wirtualną wiwisekcję
(Busia)
***Myślec, że nie potrzeba będzie. Zrozumie że zle robi. Ja mam przygotowany portret psychologiczny takiego i podobnych mu osobników. Nóweczko z liczbą, nie podejmujmy tematu póki co. :)))) Znam sposób na likwidację śmietnika jakiego założył. Mam jednak czas. :J.
*
P0czątki mojego brykania w Necie
W czas dżdżu, słońca, i kiedy kania skrzeczy
Spragniona krwawej ofiary, głodna
Bo taka jej przyświeca pochodnia...
Więc ja tu z małym kagankiem w ciszy
Lokuję się tu najskromniej w niszy
*
PRO_ZA
![]()
Ten krótki
rymowany tekst ukazał się dwukrotnie za moją przyczyną w 'wiadomościach' Onetu,
ale jest mi tutaj potrzebny jako myśl
przewodnia, bo nie samą miłością do kobiet człowiek żyje, ale również należy tę
miłość okazywać tej Pani która jest w biało-czerwoną tunikę przybraną .
To jest mój kraj i moje śmieci ,tutaj groby przodków ,będzie mój i moich
dzieci. Ja kocham ten kraj,
historię jego ,upadki i wzloty ,będę tutaj tkwił, mam tutaj wiele do roboty
.Muszę tak czynić ze zwykłej uczciwości
a jak będziemy mieli lepiej pozapraszam gości .Czy to się komuś nie podoba ,czy
myśli inaczej-gdy mnie już tutaj nie będzie niech mu Polska przebaczy.
J.
Napisałem a vista*
na potrzebę własną i podobnie myślących, oczywista.
* tekst dotyczył emigracji młodych Polaków za pracą.
---000---
Są teksty które szybko idą w
zapomnienie lub znikają w czeluściach wielu postów .Postanowiłem ten tekst
odrodzić ,bo tutaj będzie mu dobrze.
Pytasz kim jestem...więc Ci odpowiem:
Jestem mgłą ,która rozsnuwała się po kniejach ,
I gdzieś mackami swymi dotykała budowlę nad Gopłem.
Jestem tym drewnianym krzyżykiem ,który wypadł Jordanowi z dłoni gdy totem zobaczył, patrzący na cztery strony po okolicy.
Jestem wiatrem ,który pastwił się nad młodymi pędami „ Bartka”. Jestem wiatrem ,który
z nim przegrał.
I chociaż widzę ,że chyli się coraz ku ziemi
Gdy ja obrosłem w siłę - dalej uważam
się za pokonanego.
Jestem tym deszczem ,który bębnił o wieka trumien
wszystkich pomordowanych Polaków składanych
W ramiona Matki Ziemi ,i tych którym zraszałem
martwe już lica bo trumien nie starczało.
Jestem burzą wreszcie ,którą Wieszcz tak pięknie opisał w księdze.
Jestem jeszcze dźwiękiem unoszącym się z
tamtych cymbałów .
Dalej brzmię i dudnię ,ale urodzony w momencie upadku klingi Miecza Koronacyjnego na
posadzkę Naszego Panteonu.
Piszesz Kolibrze1978 i pytasz mnie, kim jesteś ?
Jestem
jeszcze łzą która spłynie gdy Jana Pawła II zabraknie.
Taką samą łzą ,gdy głosu Wielkich zabraknie.
Jestem wreszcie żalem błąkającym się pośród pól I lasów który szuka słów Wyspiańskiego .Jestem
Odrobiną koloru który ostał się na pędzlu Mistrza z Krakowa którym „ Bitwę” tworzył,
a ja tą resztką farby duszę swoją
przyozdabiam.
Powiem Ci wreszcie ,jestem szarym zwykłym Polakiem
Kochającym właśnie Polskę.
Wyznałem jak na spowiedzi bo pytałeś.
Wyznałem bo pytającemu z klasą należy zawsze z klasą odpowiedzieć Tak nauczyli
mnie moi rodzice i Ty
Kolibrze tak ucz swoje dzieci.
J.
<Kolibrowi1978> z wyrazami szacunku
20 kwiecień 2005
*
Śmieciarz (tutaj tlą się resztki patriotyzmu)
Często przechodzę obok 'zieleniaka', gdzie pod ścianą relaksują się utrudzeni 'smakosze' różnego rodzaju ‘wynalazków’ .Wokół kilka
butelek po piwie i mieniące się jak perły lub brylanty z amsterdamskim
szlifem-kapsle po butelkach. Też lubię, właśnie z blachy z puszki metalowej, ale
wypijam w domu ,tam mi najbardziej smakuje .Polskie to z Żywca lub z harfą na
kapslu/irlandzkie/.
Panie J. słyszę,co tam? - zapytałem, daj na piwo albo pożycz pan.
Zgoda mam do 'przelecenia' tak powiedziałem bo bardziej zrozumie o co mi
chodzi około pięćdziesiąt kwadraciaków działeczki, grunt miękki ,szpadel nowy
nie zajmie wiele czasu i masz kasę od ręki.
Nooo ale dzisiaj wolna,sobota, to przyjdz
w poniedziałek odparłem potrzebującemu, zgoda ? zgoda odparł zainteresowany
kasą na piwko
Poszedłem dalej.Będąc na mojej polnej uliczce ,po drodze mijam WUKO ,jakaś
awaria ,kierowca grzebie coś tam pod maską samochodu.Obok śmieciarz przegląda
wymiętą brudną gazetę .Co tam pan panie Marianie tak oglądasz hę ? Pewnie laseczki
z pięknym podkolorowanym ciałkiem,ale ubrudzone, bo w śmieciach . Nie, nie .panie J, czytam co jest napisane ,co ty
mi Maryś pieprzysz ,widzę tam 'babki' i jakiś słupek słów napisany ,to chyba
wiersz.
A co to pan myślisz, ja czytam poezję, z lekka zdrętwiałem.
Podniósł głowę i widząc moje niedowierzanie zaczął recytować .Ale wcześniej
pierwszy raz od kilku lat dokładnie popatrzyłem mu w oczy .w tę głębię czarną
szklącą jakby Wszechświat odzwierciadlała w czwartym wymiarze.
Zaczął recytować nie przestrzegając przerw, z początku wolno ,potem coraz
szybciej:
"Tobie, cieniu, wplątana w ostre zasieki i druty
armia trupów spalonych zawdzięcza śmierć za ojczyznę
W sprzęt przybrany bojowy ,w starą mundurów zgniliznę
stąpa korpus przez wrogów gazem do szczętu wytruty.."
On uronił łzę ja kilka.
Panie Marianie zapytałem gdy on dalej recytował.
rozumiesz te słowa ,kiwnął głowa i po kilku jeszcze
słowach zakończył.
A nie potrzebujesz ty pomocy jakowejś ? nie .. mam pracę panie J.
Pożegnałem się, ,do domu było blisko jeszcze roniąc łzę wzruszenia
Pan Marian recytował Norwida „Pożegnanie”.
*
---- Boże
kochany-jak różne są rany!
Ktoś z Godła i Hymnu też ,zadrwił
Gdzieś niedaleko tutaj na 'poście'
Poczułem-nędznik w serce me wbił
Jak do harpuna podobne oście
Kim jest ? drwiąc podle określił się samowtór !
To taki modny 'pokemonowy' potwór.
( 'tutaj na 'poście' ) Onet już wówczas skupiał orwellowskie świnie pasące się na polskim chlebie..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz