...
" Natura obdarzyła Nataniela Pipkina nogami zgiętemi w formie
litery X. Ale kiedy usłyszał, że Lobbs żąda fajki, kolana ścisnęły się tak
mocno, jak gdyby miały zgnieść się wzajemnie. Właśnie bowiem w tej szafie,
gdzie się on znajdował, wisiała wielka, srebrna, okładana fajka, którą nieraz
widywał w ustach Lobbsa. A widywał ją codziennie w tych samych ustach, rano i
wieczorem, przez długich pięć lat."
.
Pewien zabawny
wykładowca akademicki posłużył się fantomem zgrabnej długiej nóżki ptaka
podczas semestralnego zaliczenia wiedzy przyszłej ornitolożki na temat
brodzących długonogich zgrabności ubranych
w kolorowe mieniące się tęczą pióra.
- Proszę odgadnąć nazwę ptaka, dla ułatwienia dodam że
jest to ptak brodzący, którego fantom nogi stoi przed panią, tutaj na katedrze ?
Zmieszana tym pytaniem studentka z powodu nie
rozpoznania ptaka drżącym z przejęcia
głosem i wizją oblania semestru
odpowiedziała że nie rozpoznaje ptaka z nazwy.
- Proszę zatem o pani
nazwisko i indeks.
Dzielna panienka
uniosła dość wysoko spódniczkę wysuwając
nieco do przodu prześliczną nóżkę osnutą czarną pończoszką z wyjątkowo piękną koronką, sięgającą do samego progu skarbca, odparła;
- Nazwisko moje
proszę odgadnąć po mojej nóżce celem sprawdzenia zgodności z indeksem, a tutaj
o… proszę ,to jest mój indeks.
Kiedy zajrzała , już
w holu uczelni do indeksu, postanowiła wrócić do wykładowcy, co zresztą
uczyniła i obdarzyła go siarczystym
pocałunkiem.
Ot ! Co znaczy mieć długie zgrabne nóżki i nie
ustępować humorem drugiej osobie,sama sobie odpowiadając powiedziała Zosia Czapla. !
Ja zapytam, nieco
naśladując tamtego wykładowcę tak;
Ponieważ proszę szanownej wycieczki, zbliża się International
Pipe Smoking Day, wymyślony
przez amatorów syropu
klonowego, to czy znajdzie się ktoś spośród wycieczki, kto odgadnie czyją
faję trzyma w ręku ktoś, kto zadał sobie trud renowacji i
naprawy tej fai.
.
Dodam, że jest to oryginał fajki z której korzystał ktoś, kto jest autorem zamieszczonego powyżej fragmentu jego powieści, w której porównał hałasującego Lobbsa, kiedy ten walił laską w drzwi wejściowe własnego domu, czyniąc tym głośny tumult, podobny zupełnie do hałasującego stolarza walącego młotkiem w zamykane wieko trumny.
Dodam, że jest to oryginał fajki z której korzystał ktoś, kto jest autorem zamieszczonego powyżej fragmentu jego powieści, w której porównał hałasującego Lobbsa, kiedy ten walił laską w drzwi wejściowe własnego domu, czyniąc tym głośny tumult, podobny zupełnie do hałasującego stolarza walącego młotkiem w zamykane wieko trumny.
:o ) Pokazałem jak na dłoni fajkę, którą żeby zobaczyć na własne oczy, należałoby znaleźć się w Londynie, a że nie każdy ma ochotę akurat tam się znaleźć, więc ku wygodzie tych , mają tę fajurę tutaj.
20 luty to międzynarodowy dzień fajki.
Fajcuga
Dawno temu, kiedy brykałem na Bloogu Ajki w Krainie Wielkiej Paskudy, popełniłem krótki tekst w którym pomieściłem nazwę fajki w gwarze góralskiej. Cabała cmokał fajcugę jak i wielu innych stryków. Nie ominęła również mnie ta przyjemność, zwłaszcza kiedy dla obocznych roznosiła się woń tytoniu Amfora. Samemu palaczowi woń ta nie przynosiła większej frajdy - takie było moje odczucie.
Blog Ajki był/jest blogiem cywilizowanym, a sama Ajka jest postacią , jak by się na nią nie zawziąć, jest osobą bardzo pozytywną. Zaparła się jak ja, kiedy strzygę uszami a na plecach ciąży mi ładunek przemycanej kontrabandy z trawką upchaną w zgrabne hermetyczne plastikowe woreczki, nie godzący się na taki przemyt. Można z tego wywnioskować, że osioł nie jest pozbawiony rozumu. Przykład osła jest oczywiście tutaj wymysłem, bowiem nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Natomiast Ajka, to postać prawdziwa z krwi i kości, tyle tylko że bardziej uparta aniżeli ja w postaci osła. Zamknęła Bloog i żadne argumenty do niej nie przemawiają by pozwoliła mi tam czasem coś z siebie wydobyć..
dodano 08 maja2009
Pomijając temat liczb pierwszych ( p ), czyli liczb naturalnych z pominięciem liczby 1 (jeden) którymi są liczby większe od jeden, a które dzielą się tylko przez jedność i wyłącznie przez siebie, pomijając l.mersena, nie tykając liczb doskonałych, nie wspominając słowem o bliźniaczych ani o liczbach zaprzyjaźnionych, albo trójkątnych,rzeczywistych lub nie rzeczywistych, dodatnich i nie dodatnich, nieujemnych i ujemnych ( tutaj na ten temat najlepiej wypowiedziałby się prezydent TW Bolek czyli doktor chaustoris sznapsa Wałęsa), uciekając od wymienienia liczb przeciwnych i
nie zwracając broń Panie Boże uwagi na nieprzeliczalność zbioru liczb rzeczywistych -- odniosę się wyłącznie do części kabalistycznej, gdzie używane są różne symbole liczb
do rożnych celów i którym to liczbom przypisuje się jakieś wyimaginowane znaczenia, moc lub tajemniczość . W poniższym tekście przemycam ukryte liczby stanowiące komplet kiedy traktują o związku dwojga w jednym ciele.
Otóż było tak:
Spotkałem onegdaj stryka, który siedział przed chałupą ( chałpą) i pykał sobie fajeczkę ( fajcuge) puszczając z gęby ( gemby) dym. Co rusz popluwał sobie na świętą ziemię i od czasu do czasu unosił lewy to zaś prawy półdupek również dymiąc siarkowodorem.
\
Przywitałem stryka; witojcie stryku, widzem ze to pykocie se fajcuge i zda sie mi zem słysoł pobąkiwanie. Mocie stryku jak widzem zdrowie.
- Ady witoj Juruś, takom myśloł ze to ty ku chałpie mi idzies, bo sapies jak nas łorganista kiedy u Myjoka popije
i napacy sie na jego dziope. A musem ci powiedzieć ze mo twardy tyłecek ni niejedon juchas napaceć sie nie moze na niom.
- Stryku juzem sie ta napacył na bapskie tyłecki nie roz i nie dwa.
- A to i moze być, bo wy miastowe nic ino sie gzicie i lotocie po dochtorach kiej wom ciurcy albo i piece wos tamok... Ale siednij se na ławecce to se pogodomy.
- Ano siednem se bo mi nogi włazom w tyłek i wołajom zebyk se nareście usiod.
Powiedzcie mi stryku, bo wyście dobry bajorz, cy znocie jekie zaklencia, albo i jakie gusła ?
- Jeee ady to zodna bedzie godka.
- Locego zodna ?
- Bo widzis smyku jedon, jo juze-k znoł takiego jednego co to wierzył w rózne baje i rózne gusła.,
- To łopowiedzcie mi o nim.
- To ci godom psiekrwio jedon, znołek takiego co wiare dawaoł w licby scynśliwe i baje i gusła, i wisty... ze mu dupa uschła....
;o)
autor J - wolna Białoruś! .
20 luty to międzynarodowy dzień fajki.
Fajcuga
Dawno temu, kiedy brykałem na Bloogu Ajki w Krainie Wielkiej Paskudy, popełniłem krótki tekst w którym pomieściłem nazwę fajki w gwarze góralskiej. Cabała cmokał fajcugę jak i wielu innych stryków. Nie ominęła również mnie ta przyjemność, zwłaszcza kiedy dla obocznych roznosiła się woń tytoniu Amfora. Samemu palaczowi woń ta nie przynosiła większej frajdy - takie było moje odczucie.
Blog Ajki był/jest blogiem cywilizowanym, a sama Ajka jest postacią , jak by się na nią nie zawziąć, jest osobą bardzo pozytywną. Zaparła się jak ja, kiedy strzygę uszami a na plecach ciąży mi ładunek przemycanej kontrabandy z trawką upchaną w zgrabne hermetyczne plastikowe woreczki, nie godzący się na taki przemyt. Można z tego wywnioskować, że osioł nie jest pozbawiony rozumu. Przykład osła jest oczywiście tutaj wymysłem, bowiem nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Natomiast Ajka, to postać prawdziwa z krwi i kości, tyle tylko że bardziej uparta aniżeli ja w postaci osła. Zamknęła Bloog i żadne argumenty do niej nie przemawiają by pozwoliła mi tam czasem coś z siebie wydobyć..
dodano 08 maja2009
Pomijając temat liczb pierwszych ( p ), czyli liczb naturalnych z pominięciem liczby 1 (jeden) którymi są liczby większe od jeden, a które dzielą się tylko przez jedność i wyłącznie przez siebie, pomijając l.mersena, nie tykając liczb doskonałych, nie wspominając słowem o bliźniaczych ani o liczbach zaprzyjaźnionych, albo trójkątnych,rzeczywistych lub nie rzeczywistych, dodatnich i nie dodatnich, nieujemnych i ujemnych ( tutaj na ten temat najlepiej wypowiedziałby się prezydent TW Bolek czyli doktor chaustoris sznapsa Wałęsa), uciekając od wymienienia liczb przeciwnych i
nie zwracając broń Panie Boże uwagi na nieprzeliczalność zbioru liczb rzeczywistych -- odniosę się wyłącznie do części kabalistycznej, gdzie używane są różne symbole liczb
do rożnych celów i którym to liczbom przypisuje się jakieś wyimaginowane znaczenia, moc lub tajemniczość . W poniższym tekście przemycam ukryte liczby stanowiące komplet kiedy traktują o związku dwojga w jednym ciele.
Otóż było tak:
Spotkałem onegdaj stryka, który siedział przed chałupą ( chałpą) i pykał sobie fajeczkę ( fajcuge) puszczając z gęby ( gemby) dym. Co rusz popluwał sobie na świętą ziemię i od czasu do czasu unosił lewy to zaś prawy półdupek również dymiąc siarkowodorem.
\
Przywitałem stryka; witojcie stryku, widzem ze to pykocie se fajcuge i zda sie mi zem słysoł pobąkiwanie. Mocie stryku jak widzem zdrowie.
- Ady witoj Juruś, takom myśloł ze to ty ku chałpie mi idzies, bo sapies jak nas łorganista kiedy u Myjoka popije
i napacy sie na jego dziope. A musem ci powiedzieć ze mo twardy tyłecek ni niejedon juchas napaceć sie nie moze na niom.
- Stryku juzem sie ta napacył na bapskie tyłecki nie roz i nie dwa.
- A to i moze być, bo wy miastowe nic ino sie gzicie i lotocie po dochtorach kiej wom ciurcy albo i piece wos tamok... Ale siednij se na ławecce to se pogodomy.
- Ano siednem se bo mi nogi włazom w tyłek i wołajom zebyk se nareście usiod.
Powiedzcie mi stryku, bo wyście dobry bajorz, cy znocie jekie zaklencia, albo i jakie gusła ?
- Jeee ady to zodna bedzie godka.
- Locego zodna ?
- Bo widzis smyku jedon, jo juze-k znoł takiego jednego co to wierzył w rózne baje i rózne gusła.,
- To łopowiedzcie mi o nim.
- To ci godom psiekrwio jedon, znołek takiego co wiare dawaoł w licby scynśliwe i baje i gusła, i wisty... ze mu dupa uschła....
;o)
autor J - wolna Białoruś! .





na fajkach się nie znam nic a nic, a za trumną 3 obrazki mi się wcale nie wyświetlają :-(
OdpowiedzUsuńBo tam nie ma obrazków, Jedna faja jest jeszcze w Picasa Web Albums.
OdpowiedzUsuńJakoś Ci to wynagrodzę ten zawód.
Umiem puszczać latawce i wygrywam (kiepsko bo kiepsko) melodie na drumli. ;o))
nie będę się wypowiadać bo po co kręcić bicz na siebie? ;)
OdpowiedzUsuńByłem namiętnym palaczem. Paczuszkę Marsów wypalałem w pięć do sześciu godzin.
OdpowiedzUsuńW momencie kiedy w Krakowie trębacz zaczynał grać Hejnał, ja zaczynałem drugą paczuszkę ćmików. Rzuciłem z dnia na dzień, mimo moich obaw czy przeżyję nic mi się nie stało. Żyję jak widzisz i cieszę się z Twoich tutaj wizyt. Wartało przeto rzucić palenie ;o)
he he he... ja już rzucałam kilka razy. zawsze jednego dnia postanawiałam i nie paliłam od 3 do 1 roku. Mam już niezłe doświadczenie w rzucaniu, ale tez i w rozpoczynaniu na nowo ;) znaczy, że w ogóle mam dużo i duże doświadczenie prawie we wszystkim ;) a Marsy jeszcze pamiętam.
OdpowiedzUsuńPanta rhei :)))))))))))))))))))))))))
czy za każdym razem 'na nowo' słychać zwycięskie fanfary? - których głos z nurtem po wodzie niesie się aż do ujścia rzeki. ;o)
OdpowiedzUsuńMasz silną wolę rzucania i jeszcze silniejszą wolę powrotów. To fantastyczny przykład uroczej niezłomności. ;o))))
tak w sumie to nieważne co, ważne że urocze, prawda? ;)
OdpowiedzUsuńPrawda jest urocza!
OdpowiedzUsuńNaczyniem z dna świata
zaczerpnięta
Lub wartko ze zbocza
płynąca kryształem
wody, ujęta
w dłonie czyste
jest święta.
"Prawda jest wielką potęgą
OdpowiedzUsuńza prawdę Cię szczęscie czeka
lecz jeśli prawdą masz zabić człowieka
to SKŁAM!"
taki dziwny zbieg okoliczności bo od kilku dni myślę o dwóch wpisach pamiętnikowych, ze szpitalnego pamiętnika założonego 100 lat temu.
Ten i jeszcze jeden idą ze mną całe życie i twardo tkwią w pamięci. Cyklicznie powracają i zmuszają by je na nowo przeanalizować i ciągle te same pytania, odpowiedzi i wątpliwości...
Ja myślałam o prawdzie Ty o niej napisałeś.
Drugi pamiętnikowy wpis brzmiał:
"Serce każe kochać, a rozum odradza
proszę mi powiedzieć, czyja większa władza?
Serca? Dlaczego?
Bo serce z człowiekiem się rodzi
a rozum dopiero po latach przychodzi"
I jak tak patrzę na tych dwoje w bagażniku, których tu wcześniej nie widziałam to myślę, że znowu czas na głębsze analizy obu tekstów :))))))))
Dwoje w bagażniku to billboard na który natknąłem się kiedyś w centrum Warszawy.
OdpowiedzUsuńSpodobał mi się więc go sobie pstryknąłem, podobnie jak tego z papieroskiem u ujścia przewodu pokarmowego.
Madziu, gdybym uderzył w filozoficzną nutkę spraw gorącego serca,a jeszcze uwzględniając przy tym skutki pierwszych podrygów nadchodzącej wiosny, to pewnie bym z hardego szowinisty przenicował się w śpiewaka podbalkonowego Bo ( tylko nikomu o tym nikomu) słodyczy grzechu nie zastąpi nawet owoc daktyla,figi i marcepana razem wziętych. Niejedna aria to udowadnia.
Zatem ta filozofia słów chłonięta bez umiaru, mogłaby się przysłużyć próchnicy zębów, zwłaszcza młodzieży która tutaj zagląda, którą zmusza się na siłę do czynów, które tak świetnie ujął Boy. ;o)
Ktoś tu zaglądał...
OdpowiedzUsuńMadziu
A ja tak sobie
Ni z gruchy ni z łba
Zanucę Tobie
Słowa chyba dwa;
To była dziewczyna....
Po prostu jak z kina
Gdzieś znikła niestała
Bo kochać nie chciała
A tam,cicho być.
A właśnie będę dalej nucił
To była dziewczyna
Gdzieś znikła niestała
Po prostu jak z kina
Bo kochać nie chciała
Trata tata ta.