Strony

09 lutego, 2016

Ornitolożka, Lobbs i zagadkowa fajka

...



"  Natura obdarzyła Nataniela Pipkina nogami zgiętemi w formie litery X. Ale kiedy usłyszał, że Lobbs żąda fajki, kolana ścisnęły się tak mocno, jak gdyby miały zgnieść się wzajemnie. Właśnie bowiem w tej szafie, gdzie się on znajdował, wisiała wielka, srebrna, okładana fajka, którą nieraz widywał w ustach Lobbsa. A widywał ją codziennie w tych samych ustach, rano i wieczorem, przez długich pięć lat."

.


Pewien zabawny wykładowca akademicki posłużył się fantomem zgrabnej długiej nóżki ptaka podczas semestralnego zaliczenia wiedzy przyszłej ornitolożki na temat brodzących  długonogich zgrabności ubranych  w kolorowe mieniące się tęczą pióra.

- Proszę  odgadnąć nazwę ptaka, dla ułatwienia dodam że jest to ptak brodzący, którego fantom  nogi stoi przed panią, tutaj na katedrze ?

 Zmieszana tym pytaniem studentka z powodu nie rozpoznania  ptaka drżącym z przejęcia głosem i wizją oblania  semestru odpowiedziała że nie rozpoznaje ptaka z nazwy.

- Proszę zatem o pani nazwisko i indeks.

Dzielna panienka uniosła dość wysoko  spódniczkę wysuwając nieco do przodu prześliczną nóżkę osnutą czarną pończoszką z wyjątkowo piękną koronką, sięgającą do samego progu skarbca, odparła;

- Nazwisko moje proszę odgadnąć po mojej nóżce celem sprawdzenia zgodności z indeksem, a tutaj o… proszę ,to  jest  mój indeks.

Kiedy zajrzała , już w holu uczelni do indeksu, postanowiła wrócić do wykładowcy, co zresztą uczyniła i obdarzyła go siarczystym  pocałunkiem.



Ot !  Co znaczy mieć długie zgrabne nóżki i nie ustępować humorem drugiej osobie,sama sobie odpowiadając powiedziała  Zosia Czapla. !


Ja zapytam, nieco naśladując  tamtego wykładowcę tak;
Ponieważ  proszę szanownej wycieczki, zbliża się International Pipe Smoking Day, wymyślony
przez amatorów syropu klonowego, to czy znajdzie się ktoś spośród wycieczki, kto odgadnie czyją faję  trzyma w ręku  ktoś, kto zadał sobie trud renowacji i naprawy  tej fai.
 .



Dodam, że jest to oryginał fajki z której korzystał  ktoś,  kto jest autorem zamieszczonego powyżej fragmentu jego  powieści, w  której porównał hałasującego  Lobbsa, kiedy ten walił laską  w drzwi wejściowe własnego domu, czyniąc tym  głośny tumult, podobny zupełnie  do  hałasującego stolarza walącego  młotkiem w zamykane wieko trumny.
:o )  Pokazałem jak na dłoni fajkę,  którą żeby zobaczyć na własne oczy,  należałoby znaleźć się w Londynie, a że nie każdy ma ochotę akurat tam się znaleźć, więc ku wygodzie tych , mają tę fajurę tutaj. 

20 luty to  międzynarodowy dzień fajki.



Fajcuga

Dawno temu, kiedy brykałem na Bloogu   Ajki w Krainie Wielkiej Paskudy, popełniłem krótki tekst  w którym  pomieściłem  nazwę  fajki w gwarze  góralskiej. Cabała  cmokał fajcugę jak i wielu innych stryków. Nie ominęła również  mnie ta przyjemność, zwłaszcza kiedy  dla obocznych roznosiła się woń tytoniu Amfora. Samemu palaczowi woń ta nie przynosiła większej frajdy - takie było moje odczucie.
       Blog Ajki  był/jest blogiem cywilizowanym, a sama Ajka jest postacią , jak by się na nią nie zawziąć, jest osobą  bardzo pozytywną.  Zaparła się jak ja, kiedy  strzygę uszami a na plecach ciąży mi  ładunek przemycanej kontrabandy z trawką upchaną w zgrabne hermetyczne plastikowe woreczki, nie  godzący się na taki przemyt. Można z tego wywnioskować, że osioł  nie jest pozbawiony rozumu.  Przykład  osła jest oczywiście tutaj wymysłem, bowiem nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Natomiast Ajka, to postać prawdziwa z krwi i kości, tyle tylko że  bardziej uparta aniżeli  ja w postaci osła. Zamknęła Bloog i  żadne  argumenty do niej nie przemawiają by pozwoliła mi tam  czasem coś z siebie wydobyć..


dodano 08 maja2009

  Pomijając temat liczb pierwszych ( p ), czyli liczb naturalnych z pominięciem liczby 1 (jeden) którymi są liczby większe od jeden, a które dzielą się tylko przez jedność i wyłącznie przez siebie, pomijając l.mersena, nie tykając liczb doskonałych, nie wspominając słowem o bliźniaczych ani o liczbach zaprzyjaźnionych, albo trójkątnych,rzeczywistych lub nie rzeczywistych, dodatnich i nie dodatnich, nieujemnych i ujemnych ( tutaj na ten temat najlepiej wypowiedziałby się prezydent TW Bolek czyli doktor  chaustoris   sznapsa Wałęsa), uciekając od wymienienia liczb przeciwnych i
nie zwracając broń Panie Boże uwagi na nieprzeliczalność zbioru liczb rzeczywistych -- odniosę się wyłącznie do części kabalistycznej, gdzie używane są różne symbole liczb
do rożnych celów i którym to liczbom przypisuje się jakieś wyimaginowane znaczenia, moc lub tajemniczość .  W poniższym tekście  przemycam ukryte liczby stanowiące komplet kiedy traktują o związku dwojga w jednym ciele. 

Otóż było tak:
Spotkałem onegdaj stryka, który siedział przed chałupą ( chałpą) i pykał sobie fajeczkę ( fajcuge) puszczając z gęby ( gemby) dym. Co rusz popluwał sobie na świętą ziemię i od czasu do czasu unosił lewy to zaś prawy półdupek również dymiąc siarkowodorem.
\
Przywitałem stryka; witojcie stryku, widzem ze to pykocie se fajcuge i zda sie mi zem słysoł pobąkiwanie. Mocie stryku jak widzem zdrowie.
- Ady witoj Juruś, takom myśloł ze to ty ku chałpie mi idzies, bo sapies jak nas łorganista kiedy u Myjoka popije
i napacy sie na jego dziope. A musem ci powiedzieć ze mo twardy tyłecek ni niejedon juchas napaceć sie nie moze na niom.
- Stryku juzem sie ta napacył na bapskie tyłecki nie roz i nie dwa.
- A to i moze być, bo wy miastowe nic ino sie gzicie i lotocie po dochtorach kiej wom ciurcy albo i piece wos tamok... Ale siednij se na ławecce to se pogodomy.
- Ano siednem se bo mi nogi włazom w tyłek i wołajom zebyk se nareście usiod.
Powiedzcie mi stryku, bo wyście dobry bajorz, cy znocie jekie zaklencia, albo i jakie gusła ?
- Jeee ady to zodna bedzie godka.
- Locego zodna ?
- Bo widzis smyku jedon, jo juze-k znoł takiego jednego co to wierzył w rózne baje i rózne gusła.,
- To łopowiedzcie mi o nim.
- To ci godom psiekrwio jedon, znołek takiego co wiare dawaoł w licby scynśliwe i baje i gusła, i wisty... ze mu dupa uschła....
;o)

autor J - wolna Białoruś!
 
.
    .
 
.

11 komentarzy:

  1. na fajkach się nie znam nic a nic, a za trumną 3 obrazki mi się wcale nie wyświetlają :-(

    OdpowiedzUsuń
  2. Bo tam nie ma obrazków, Jedna faja jest jeszcze w Picasa Web Albums.
    Jakoś Ci to wynagrodzę ten zawód.
    Umiem puszczać latawce i wygrywam (kiepsko bo kiepsko) melodie na drumli. ;o))

    OdpowiedzUsuń
  3. nie będę się wypowiadać bo po co kręcić bicz na siebie? ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Byłem namiętnym palaczem. Paczuszkę Marsów wypalałem w pięć do sześciu godzin.
    W momencie kiedy w Krakowie trębacz zaczynał grać Hejnał, ja zaczynałem drugą paczuszkę ćmików. Rzuciłem z dnia na dzień, mimo moich obaw czy przeżyję nic mi się nie stało. Żyję jak widzisz i cieszę się z Twoich tutaj wizyt. Wartało przeto rzucić palenie ;o)

    OdpowiedzUsuń
  5. he he he... ja już rzucałam kilka razy. zawsze jednego dnia postanawiałam i nie paliłam od 3 do 1 roku. Mam już niezłe doświadczenie w rzucaniu, ale tez i w rozpoczynaniu na nowo ;) znaczy, że w ogóle mam dużo i duże doświadczenie prawie we wszystkim ;) a Marsy jeszcze pamiętam.
    Panta rhei :)))))))))))))))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  6. czy za każdym razem 'na nowo' słychać zwycięskie fanfary? - których głos z nurtem po wodzie niesie się aż do ujścia rzeki. ;o)

    Masz silną wolę rzucania i jeszcze silniejszą wolę powrotów. To fantastyczny przykład uroczej niezłomności. ;o))))




    OdpowiedzUsuń
  7. tak w sumie to nieważne co, ważne że urocze, prawda? ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Prawda jest urocza!
    Naczyniem z dna świata
    zaczerpnięta
    Lub wartko ze zbocza
    płynąca kryształem
    wody, ujęta
    w dłonie czyste
    jest święta.




    OdpowiedzUsuń
  9. "Prawda jest wielką potęgą
    za prawdę Cię szczęscie czeka
    lecz jeśli prawdą masz zabić człowieka
    to SKŁAM!"
    taki dziwny zbieg okoliczności bo od kilku dni myślę o dwóch wpisach pamiętnikowych, ze szpitalnego pamiętnika założonego 100 lat temu.
    Ten i jeszcze jeden idą ze mną całe życie i twardo tkwią w pamięci. Cyklicznie powracają i zmuszają by je na nowo przeanalizować i ciągle te same pytania, odpowiedzi i wątpliwości...
    Ja myślałam o prawdzie Ty o niej napisałeś.
    Drugi pamiętnikowy wpis brzmiał:
    "Serce każe kochać, a rozum odradza
    proszę mi powiedzieć, czyja większa władza?
    Serca? Dlaczego?
    Bo serce z człowiekiem się rodzi
    a rozum dopiero po latach przychodzi"
    I jak tak patrzę na tych dwoje w bagażniku, których tu wcześniej nie widziałam to myślę, że znowu czas na głębsze analizy obu tekstów :))))))))

    OdpowiedzUsuń
  10. Dwoje w bagażniku to billboard na który natknąłem się kiedyś w centrum Warszawy.
    Spodobał mi się więc go sobie pstryknąłem, podobnie jak tego z papieroskiem u ujścia przewodu pokarmowego.

    Madziu, gdybym uderzył w filozoficzną nutkę spraw gorącego serca,a jeszcze uwzględniając przy tym skutki pierwszych podrygów nadchodzącej wiosny, to pewnie bym z hardego szowinisty przenicował się w śpiewaka podbalkonowego Bo ( tylko nikomu o tym nikomu) słodyczy grzechu nie zastąpi nawet owoc daktyla,figi i marcepana razem wziętych. Niejedna aria to udowadnia.
    Zatem ta filozofia słów chłonięta bez umiaru, mogłaby się przysłużyć próchnicy zębów, zwłaszcza młodzieży która tutaj zagląda, którą zmusza się na siłę do czynów, które tak świetnie ujął Boy. ;o)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ktoś tu zaglądał...


    Madziu
    A ja tak sobie
    Ni z gruchy ni z łba
    Zanucę Tobie
    Słowa chyba dwa;

    To była dziewczyna....
    Po prostu jak z kina
    Gdzieś znikła niestała
    Bo kochać nie chciała

    A tam,cicho być.


    A właśnie będę dalej nucił

    To była dziewczyna
    Gdzieś znikła niestała
    Po prostu jak z kina
    Bo kochać nie chciała

    Trata tata ta.

    OdpowiedzUsuń