Starzy na urlopie,Tereniu posłuchamy krążków ? - jeszcze zaintonowałem cicho "Gdzie się podziały tamte...". A jakże, dokończyła piosenkę sama, mój głos byłby tylko przeszkodą w jej wokalu. Patrzyłem na jej usta, podziwiałem ich wykrój. Zniewalała mnie oczętami koloru gagatu, smoliste błyszczały tajemnicą jej nieodgadnionego kosmosu,okolone rzęsami tak długimi, że sięgającymi aż Pas Kuipera kiedy patrzyłem na nią siedzącą na moim kolanie tuż po seansie w letni gorący wieczór.
To były czasy! Tłum walił do kina , a " Szpak" był nadziany ludzkim mrowiem , słońce latem najpiękniej jak potrafiło oświetlało Falenicę.
Jeszcze tamte modne tak zwane przeze mnie 'przewrotki' typu ; picie w Szczawnicy a szczanie w piwnicy, albo, co to jest ; wisi na ścianie i płacze, albo czym się różni słoń od fortepianu...
Tutaj zatrzymam się na tym "alpiniście" o którym nie da się powiedzieć że płacze i że na pewno nie jest ani pierwszą osobą ani drugą z odkrywczej mądrości tęgiego analitycznego umysłu niejakiego arystokraty o fizjonomii szczura buszującego w lokalu puchacza i jego przyjaciół.
Oto i on "alpinista" ;
To były czasy! Tłum walił do kina , a " Szpak" był nadziany ludzkim mrowiem , słońce latem najpiękniej jak potrafiło oświetlało Falenicę.
Jeszcze tamte modne tak zwane przeze mnie 'przewrotki' typu ; picie w Szczawnicy a szczanie w piwnicy, albo, co to jest ; wisi na ścianie i płacze, albo czym się różni słoń od fortepianu...
Tutaj zatrzymam się na tym "alpiniście" o którym nie da się powiedzieć że płacze i że na pewno nie jest ani pierwszą osobą ani drugą z odkrywczej mądrości tęgiego analitycznego umysłu niejakiego arystokraty o fizjonomii szczura buszującego w lokalu puchacza i jego przyjaciół.
Oto i on "alpinista" ;
.
.
Zdolność spacerowania tego (jak i innych chrząszczy i nie tylko chrząszczy) po gładkiej powierzchni bądź na krawędzi, uwarunkowana jest budową zakończenia odnóży, to prawda że nie odkryłem Ameryki - ale chyba pierwszy w dżungli Internetu pokazuję to to o tu tu wyżej. :o)
jaki uroczy maluszek :) a portrety zrobiłeś mu wyśmienite!
OdpowiedzUsuńRyjkowate są jednymi z moich ulubionych chrząszczy,są powolne,co nie oznacza że bezwolne, też mają swoje widzimisię. Specjalnie dla Ciebie Madziu umieszczę eksperymentalną fotkę,moje 'eksperymenty' tylko nieco różnią się od Twoich poszukiwań formy.;o)
OdpowiedzUsuńwygląda na to, że przez jakiś czas, dopóki nie uporamy się z awaria CO w firmie, będę rzadszym gościem w necie, chociaż...? może uda mi się rzucić okiem częściej jednak na słowo prawdopodobnie trzeba będzie trochę poczekać, ale z niecierpliwością już oczekuję wyjawienia tych Twoich eksperymentalnych fotografii :)
OdpowiedzUsuńJest wśród muzycznych skarbów moich winyl malutki "Nie masz cwaniaka nad Warszawiaka". Prawda to? No i czy o rodowitych mowa czy napływowych Słoikach...?
OdpowiedzUsuńNie wiem czy Madzie jest rodowitym Słoikiem, raczej nie..
OdpowiedzUsuńJa Nie jestem Słoikiem,ale ze Słoikowem mam co nieco wspólnego. :o)
Czy obecna Warszawa jest zasobna w cwaniaków? - chyba tak. Ale na pewno nie prezentują tamtego klimatu! To już nevrátí!
Nevrátí!
Nevrátí!
A szkoda.
Natomiast Ty Basiu nie daleko od Słoikowa teraz,a być może wcześniej było inaczej. Nie pytam i nie odpowiadaj.
Cieszę się że wściubiłaś nosio w moją Krainę Żartu.
Ale dodam, kiedy winyl się obraca tworzy właśnie tamten klimat ! Fajnie to powiedziałaś!
Wlazłam bez biletu. Boczkiem, boczkiem, niezauważona.
UsuńChyba się zgubiłam i tylko data tego postu mnie ratuje, gdyż w ten dzień żem zrodzona.
Pozdrawiam ciepło z Prus Wschodnich.
Kiedym rysią poganiał bachmaty
UsuńA jechalim zakupić Inflanty
Jeden mówieł mi ślachcic bogaty
Co na Wschodzie są gładkie jak fanty
Jako dukty sięgają do Prusiech
Gdzie nie mniej jak w Gotlandii uciech
Rzekłem temu gorączce by w buciech
Brał się chwały a boso nie uciekł
*
Skoro jest słowo o narodzeniu i data, napiszę krótko odnosząc się z prośbą do Architekta; Panie, nie żałuj łask ,bo Kobietę z tak zwanym jajcem należy hołubić.Ja mogę tylko próbować wywołać Jej uśmiech na buzi,bo najbardziej takie mi się buzie podobają, które uśmiechem zyskują sobie przyjaciół.
:o)
A juści, że gładkie...I nie mówią, a śpiewają. Tylko uważać trzeba jak z ogniem...
OdpowiedzUsuńŁaski przyjmę z chęcią i wdzięcznością w każdych ilościach i chętnie się podzielę, gdyż rozmnażają się przez podział.
Oczekuję majowego posta Leniuszku.
:o))
OdpowiedzUsuńTakie rybki pipki śpiewają jak te w Ukajali...
Dobra Kobieto, takim fajnym Matkom jak ta z Bogaczówki to Pan nie szczędzi łask, ale warto o nie prosić.
Powtórzę za autorem takiego pomysłu, że tylko leń jest zdolny coś dobrego wymyślić, bo ma czas na pomysły i nie musi sobie zawracać głowy codziennymi obowiązkami.
Ja tylko zdrowia potrzebuję ze 3 wiadra, tak żeby na całe życie starczyło...to każdą górę przeniosę.
OdpowiedzUsuńMnie niestety praca lubi i nawet gdy z pozoru bezmyślnie leżę na hamaku, w głowie gonitwa myśli w stylu "co by tu jeszcze..." Bogaczówka to wymagająca kochanka...
Właśnie tak jak piszesz odbierałem Ciebie w domyśle.
OdpowiedzUsuńZatem nie myliłem się w mojej ocenie.