sobota, 5 sierpnia 2017

Asystentki z Majdoliny (tylko dla dorosłych...).


 *

Dla dorosłych przedszkolaków
Tych co wiedzą , że i Kraków
Nie od razu zbudowano
I, że z suchej trawy siano
Że potrzebna jest drabina
By z kagankiem  tam się wspinać
I,  najgłębiej sięgać wzrokiem
Rozświetlając co pod mrokiem
Skryte tajemnicą życia
I, co może nas zachwycać
Pokonując szczeble wiedzy
Bo nie wszystko widać z miedzy

W przygotowaniu..
.

.
 cdn.



niedziela, 30 lipca 2017

Jasny gwint ! Toż to już lato ! ( 2 )


Przepiękna, uroda jest jej niezaprzeczalnym atrybutem ukierunkowanym na... ?

No właśnie, na co?

( do uzupełnienia)
Wiosną w wydzielonej części ogrodu do którego mają wstęp lubiący  świat z jego  różnorodnością  flory i fauny, lubiący matematykę, zainteresowani astronomią, znający anatomię  istnień wtórnie dziczejących ( feler KODu genetycznego), nie gardzący ziemniakami z gorącego żaru ogniska, z wrodzonym  humorem, o uczciwych czystych sercach - tłoczących krew  taką jaka płynęła  ( tu wymienię tylko z pośród wielu dwóch
będących wzorem chociażby tylko do naśladowania) u wielkich patriotów, czyli A Mickiewicza i CK Norwida, właśnie wówczas,wiosną, wsiewam w  półdziką florę nasiona roślin licząc na to, że latem po ich wzroście będą tutaj baraszkować przy ulubionej tacy ulubionych wiktuałów, makro  ożywione brylanciki.
*
*
*
Powtórzę pytania z początku wpisu:

Przepiękna, uroda jest jej niezaprzeczalnym atrybutem ukierunkowanym na... ?

No właśnie, na co?

Jest kilka powodów uwarunkowań, jednym z nich bywa lepszy bądź gorszy  kamuflaż .

 *
Tak jak u dwunożnych spotykamy osoby wyróżniające się urodą , niekoniecznie wątpliwą, lub w pełni wątpliwą z głosem zupełnie przypominającym wokal na miarę  'puczu na wiejskie drodze', tak ja  przedstawię  tutaj urodę niewątpliwą, która w zagrożeniu uzewnętrzniającym pustogłowie dwunożnej nie smrodzi śpiewem tylko broni się przyjemnym zapachem jak na mądrzejsze wielonożne zwierzę przystało ( lepidopterolodzy to potwierdzą).
.
 .


Księżna Papilio machaon w roli pazia królowej.

Do uzupełnienia...
Będzie to długa sesja z jej wysokością w roli pazia królowej ze sfotografowanym  momentem stanowiącym  pewną ciekawostkę o której ja nie wiedziałem, nie czytałem u innych zajmujących się tematem i nie znalazłem takiej fotki.

Bohaterka tego lata Nr 2
Czy jest to rodzaj kamuflażu ,bardziej lub mniej udanego? - to pytanie pozostawiam do indywidualnej oceny patrzącego na fotografię z żerującą larwą.
Gdyby mieć pewność, że to jest samiczka, to należałoby dżentelmeńsko twierdzić , że ma piękne naturalne nóżki - nie depilowane - w ciepłych  fikuśnych bamboszkach.
******
Wszystkie moje zdjęcia, poza tym  Blogiem, dokumentowane opatrzone są w adnotacje o miejscu występowania moich uroczych bohaterów, zaopatrzone są w datę i godzinę udokumentowania, oraz inne jeszcze dane.

******
 W tym wpisie moja bohaterka żeruje na koprze, taki wsiałem wczesną wiosną w różne miejsca pomiędzy inną roślinnością,  zatem dzielę się z nią rośliną ponieważ i ja z kopru korzystam, zwłaszcza do małosolnego kiszenia ogóreczków.
Ta cudowna gąsieniczka żywi się  wyłącznie łodyżką na której zakwita i wyrasta nasienie.
roślin baldaszkowatych.

.
.
Nie miałem na tyle czasu by wybrać lepsze (optymalne) ustawienia ekspozycji, powyżej i poniżej,moment pozbywania się płynu ustrojowego.
.
Zdjęcia  zrobione pod światło, zależało mi  na pokazaniu przejrzystości wydalanego płynu...

Po tej toalecie zaobserwowałem wzmożoną nerwowość gąsieniczki, co oczywiście spowodowało moją baczniejszą uwagę obserwacji tego cudeńka i, nieuwagę spalenia frytek w piekarniku - bo te piekę bez tłuszczu, ale co tam frytki dla wariata który czułością obdarzył  witeziankę. Domyślałem się ' o co biega '- czyli w czym rzecz, czyli jak się będą sprawy dalej miały, czyli będzie to bliski czas do
przebrania się w  postać również piękną .

Zatem...
Na upór opuszczenia rośliny żywicielskiej przez  księżniczkę była tylko jedna rada. Bywa, że  larwa pozostaje na roślinie żywicielskiej, ale  obserwuje się często, że zmienia miejsce by niedaleko gdzieś w pobliżu często w miejscu niewybrednym  przystąpić do kolejnego etapu życia. Poniewież byłem na to przygotowany - może bardziej niźli w czas kiedy  rodzili się moi synowie -  podałem jej dłoń i w takt słynnego utworu  z "asem i durem " z opusu 53, udaliśmy się w 'miejsce przeznaczenia by się wreszcie to stało.

.
Prześliczna, przez moment znieruchomiała na dłoni , ale kiedy stwierdziła że jest w dobrym ręku, powoli po palcu przeszła na podsunięty boudoir prawie tak śliczny jak ten w którym niejaki Kapet uwodził damy dworu.


Pomyślałem sobie prezentując te zdjęcia, że należałoby uświadomić tych którzy mieliby zamiar zająć się w podobny sposób jak ja to robię tym wszystkim w makro świecie, aby uświadomili sobie,że wiele istot  w świecie zwierząt podlega ochronie gatunku zatem trzeba być raczej przygotowanym do tego typu zajęcia po to aby  nie niszczyć pojedynczych egzemplarzy co w zasadzie świadczy o kulturze  osobistej  a w konsekwencji o szacunku do istot żywych.
Cieszę się na to, że moje wnuczki już o tym wiedzą i nie rozdeptują chrząszczy w ogrodzie bądź gąsienic.

Boudoir
Udał mi się zabieg   przeniesienia  gąsienicy w miejsce które szybko zaakceptowała..

 cdn.



Nieuważnym podpowiem, że księżniczka zajmuje dwukrotnie pozycje, raz tyłem w górę  ,następnie odwraca się w górę głową. To niezbędna czynność by wykonać asekurację ciała
(temat podwiązki już wcześniej poruszałem)  przed przepoczwarzeniem się.

Powyższe zdjęcie  przedstawia odpoczywającą larw, a w zasadzie w jej ciele przebiega proces przygotowujący ją do ostatniej fazy przed przepoczwarzeniem.


Wreszcie nadszedł czas, mija dwie i połowa godziny 'odpoczynku', larwa dokonuje asekuracji.


Zdjęcia choćby w większej ilości nie niosą tyle emocji  ile oglądając cały proces od momentu wzrostu żerujących larw aż do przepoczwarczenia, a dalej do wyjścia motyla z kostiumu poczwarki , wreszcie do pompowania skrzydeł i w całej już okazałości do postaci imago. Niebywałe wrażenie tego procesu oddaje dopiero film, wywołując zadumę
nad samym zjawiskiem formy życia istoty,zadumę nad tym co jest tajemnicze, bo nauka jeszcze nie odpowiedziała na wszystkie pytania jakie sobie zadajemy.
.

.

Można by na ten temat jeszcze wiele napisać i pokazać  wiele lepszych  zdjęć.
Póki co, poczwarka ma się dobrze,być może że osiągnę pełne zamierzenie
i doczekam się motyla, bo nie opuszcza mnie ciekawość  jego płci, ale to potrwa jeszcze bardzo długo.






piątek, 21 lipca 2017

Skojarzenia (23) - za radą Głosu po rozważaniu o zachowaniach "elitarnej" jednostki homosapiens




 Tym razem bez fotki.

Mała kwadratowa saszetka
z nadrukiem „Ultra”
( Żart)
Nie byłbym sobą,
Wyzuty z żartu,
Z chorą wątrobą,
Miałki , bez hartu -
Gdybym przejść obok
Miał od niechcenia,
Nie wspomnieć nazwy
Z zauroczenia
Zatem, co ta saszetka mieściła w sobie?
Kto, z pośród tetryków , przypomni sobie ?

Dawno, dawno temu, może był to czas praczek z Portofino, a może działo się to  w czas nowatorskich z grubego szkła tar do prania bielizny (starsze tary produkowano z blachy ocynkowanej), był to też równoległy czas ( i nie chodzi tutaj o równoległy w czasie wszechświat) , czas balii z klepek i na odwrót minionego postępu technologicznego czas  produkcji ocynkowanych wanien w miejsce balii z klepek – jak by nie kombinować – był to czas stosowania saszetek z napisem Ultra.
Tutaj można  mieć podwójne skojarzenia co do zawartości tych saszetek, ba! kto  ma szerszą wyobraźnię, poza minimalne obowiązki  utrzymania ciała w jako takiej  czystości i zainteresowania trzema posiłkami dziennie, to liczebność skojarzeń może okazać się większa.
Jest wśród tych skojarzeń  i takie, które kojarzyć się może z  doznaniem przyjemności o którym mówiono że jest ona (przyjemność) porównywalna do lizania cukru przez szybę – niemniej  jakąś tam przyjemnością pozostawała , ja chcę podkreślić przyjemność i zadowolenie  praczki z osiągnięcia bielszego odcienia bieli suszonej pościeli w jasnym żółtym słońcu , która do płukania prania stosowała  zawartość saszetki dodając ją do krochmalu.
Oby  słoneczko przyświecało nam wszystkim ogrzewając ciało z duszą  bijącą w rytmie około siedemdziesięciu uderzeń w czasie jednej minuty i, rozświetlało ( naświetlało) jak najlepiej umysły. 
*
Pozostawiam sobie  tutaj możliwość  dalszego żartu, związanego z balią, bo o szpunt mi chodzi... :o)
...

2017-07-25
Zanim o szpuncie będzie  wprzódy mała dygresja ot taka;
mimo że już mnie żart obezwładnia
nie będzie w niej miejsca dla  szpaka
i ani ździebko arytmetyki
z miejscem dla bociana na  wybryki.

Mój serdeczny znajomek, ten od  blogowania  w języku autora "Die Räuber",
ciągle żąda ode mnie  wyjaśnień typu - co miałeś na myśli pisząc...
Zatem przez pamięć naszych młodzieńczych podbojów ( syndrom Aleksandra Wielkiego) i przebierania jak w ulęgałkach ( syndrom smakosza gruszek w sianie),
wyjaśniam mu to i owo . 
Dlaczego  Edwin  coraz bardziej tetryczejesz i żądasz wyjaśnień, zew, upsss, weź  się w garść, ćwicz ciało i ducha a każda wątpliwość , niezrozumienie, bądź zawierucha, nie będzie ci barierą w pomyślunku, albo przywołaj wspomnienia o 'dziołchach' a być może poprawi ci się.
Dlaczego  piszę tutaj o tym, bo ja rozumiem teksty moich znajomych zaś  Oni moje - zatem rozumiemy się doskonale, co wynika ze wspólnoty  poznawczej  takich i siakich "intelektualistów" w tak zwanej sieci internetowej.
Ta wzmianka jest też  minimum wytłumaczenia dla tych którzy o tym wszystkim co wspomniałem nie mają wiedzy, mimo że wiedzą  ogólną błyszczą, tych  pozdrawiam i pozostańcie dalej 'niewidoczni' stawiając ślad jak do tej pory..
A co do niedokończonych  a rozpoczętych tematów  wyjaśniam, że być może będą publiczne , a być też może będą dla wąskiego grona znane po zamknięciu tego bloga.

;o)




piątek, 23 czerwca 2017

Jasny gwint ! Toż to już lato ! Ale się 'zasusłowałem' , dopiero burza mnie obudziła...

Co by tutaj, teraz...

Może wprzódy kilka kaw
I naparstek "Szkockiej"
To ci pech i taki traf
Przespać świt, każdą nockę...

I okazje trafił szlag
Trudno by policzyć te
A ja w norze pośród traw
Wszystkie noce wszystkie dnie

Gdzie ja teraz znajdę Cię ?



:o)

Jestem, tutaj !

Zaświergotał Głos z Paryża
Co u ciebie, brykasz draniu?
Tylko kiedy wieje bryza
Wówczas się uganiam za nią ..

Kiedy mam przyjechać 'ku cię' ?
Gadaj mi tu byle zaraz
Czas rozpuścić  moje chucie
Choćby w nockę  wszystkie na raz..

Hola hola  cudny Głosie
W mlecznym jutrzni-najpierw świcie
Moc karesów  i po rosie
Różem świtu chcę sowicie...

Uzupełnić bukłak wina
Boś cudowna jest Dziewczyna

*
Hej! Jak mnie przyjmiesz, zmieniłam fryzurę !

Cóż..
Wiosna inna, inne lato
Mkną jak gwiazdy karty życia
Choć pozornie Tyżeś za to
Wciąż jednako do użycia !
;o))

Zbereźnik!
Usłyszałem Głos zeźlony
Udający złość kobiecą
Z wszystkich grzechów rozliczony
Będziesz zanim ... to za kiecą!

Spoko spoko  raz jedyny
"Wejszłem,weszłem" - wszedłem sobie
Bez pukania (można było)- z tej przyczyny
Oddam żarty tylko Tobie.
*






*
Dni wiośniane przeminęły
Wiosna  w lato obłóczona
Młodo letnia dziarskiej weny
W miłość rytmu doświadczona

Kusi nęci swą ochotą
I rozsnuwa swe zapachy
Wczesnym rankiem późną nocą 
 Tam gdzie w barwach tkwią baldachy

Wszędy wokół czas spełniania
W takt muzyki cyklu światów
Dla gatunków zachowania
To czas godny czas wiwatów

*
Szybki odzew na te słowa    
Czyżbyś Głosie wcześniej wstała ?
Mam już rym do tych wiwatów :
Szybko ? no bo żeś pytała.  



Planuję też koszyczek pieczonych ziemniaków.
*
Raz przed laty- chyba z dwieście
"Rzeczka" głosem zaszemrała
W dno strumyka gdzie tkwił kamień
Tam po rym mnie wdeptać chciała

Fajny "Strumyk" był z dziewczyny
Zdobił mazowieckie łany
Oceniłem to spóźniony
Wysechł znikł choć był kochany

Chociaż  słyszę Go gdy sięgnę
W niepokorną czeluść duszy
Pamiętliwej zawsze wiernej
Choćby po to by się wzruszyć

Zatem Głosie  ... wierność moja
To mój atut i ostoja..
    

 
  
*

Jak rokrocznie sięga lato
W zakamarki  wszystkich bytów
Każdy z duszą przebogatą
Kunsztem własnym słów i rytów

Chętniej rzeźbi miękkim słowem
Kształtną miłość w kibić spiętą
Jedno przeto jest powodem
Dwoje sprawia boskie święto

*
Nieskończony temat lata

Lato, dla mnie temat ważki
Bowiem jest to okres taki
W makro świecie wrą igraszki
Każdy dzionek niejednaki

Bulwersują zachwycają
Zachowania i nawyki
Bywa, nawet spać nie dają
Tak ciekawe są wybryki

A to wszystko formą życia
Jest zawarte w  zwierząt świecie
Jakże wiele do odkrycia
Pozostaje, czy to wiecie ?

     Pokażę co nieco z moich tu i ówdzie obserwacji,  kontynuując zakażenie bakcylem jakiego doznałem w latach chłopięcych, zastawiając  parapety słoikami  w których obserwowałem makro świat.
Im więcej przybywa mi lat, tym bardziej wracam do wspomnień,  tak głęboko wyrytych w mojej pamięci że  nie ulegają zatarciu  poprzez upływający czas wszystkich pór roku, że trwałością  przyrównuję je do do dwu kartuszy, które utorowały drogę do sławy Champolliona, a  który w niczym nie przypomina  obecnego pętaka z rue du Faubourg Saint Honoré  - jak twierdzi i ocenia ich dwóch, bliska mi osoba,  która rozważa opuszczenie na stałe  republiki islamskiej nad Sekwaną.


Zatem...

Nie spiesząc się,  i z wolna żując betel   blogosfery, bo traktuję ją na dwa sposoby, pierwszy  zupełnie przypomina mi pięćdziesiąt rozkoszy  złodzieja którego w sanskrycie  świetnie i na modłę  współczesnych mu  czasów zawarł  w swym dziełku Bilhana, a ja
jako ropuch czerpię z życia wszystko to o czym  inni mają być może mgliste pojęcie bo i duszę własną trzymają w garści by nie utonęła między wodorostami blogosfery, ja zaś  kontempluję pełen ufności, naturę z woli Boga .
Żucie liści betelu  krnąbrnemu jak ja, wychowanemu na patriotycznym mleku wyssanym z piersi mojej  św. pamięci Matki, ma  jak dla mnie  też takie znaczenie, że mogę w myślach  pluć czerwoną śliną, już nie kątem plując, lecz w odpowiednią stronę, prosto w twarz zaprzańca  z genetycznym KODem .
Wybacz Panie, takiego mnie masz jakiego żeś mnie stworzył.

Drugi sposób sfery z Blogiem w tle daje mi tę korzyść, że poznaję ludzi często kreujących się na  katolików z ludzkim obliczem zupełnie zachowujących się  jak ci których prawdziwe oblicze ujawnia dzisiejsza opozycja. Tym proponuję, zanim będą się chwalić  antenatami, zasięgnięcie  wiedzy w IPN ! Okaże się wówczas jak szlachetna krew płynie w ich sercach. Okazuje się, że ludzie (podobno wykształceni),  obnoszą się z kagankiem płonącej hipokryzji  miast płonącej oliwy,  w blasku której z różą w pysku bądź w dłoni, wydaje się im że zamaskują swoją nikczemność.
Któryś raz z rzędu przywołuję atmosferę stawu pełnego kwitnących lotosów, dlaczego tak? - no bo akurat dla pokarmu duszy wróciłem do treści słów Bilhany, podobnie jak wracam wielokroć do treści innych, zwłaszcza Polaków  zdobiących ongiś, jak obecnie, moją Ojczyznę. .

Wreszcie teraz pomyślę o zapowiedzi pokazania  małego co nieco  ze świata makro...


*

2017-07-28

 Każdy naczelny bądź naczelna , zależnie od wielu czynników, które warunkuje kod genetyczny, w sobie tylko pojętym zakresie taki widzi świat na jaki tenże kod pozwala mu go postrzegać, rozumieć, wnioskować i rozwijać treść otoczenia.  Można to poprzedzające zdanie  ubrać w majteczki humoru, ale można do niego podejść  z nieco większą, choćby przelotną uwagą , zwłaszcza dlatego, że tuż obok , w biotopie polskim wystąpiło zjawisko fałszywego KODu prowadzące do wynaturzenia  robactwa naczelnych, próbujących  powrócić do próchna miąższu  drzewa. Kiedy przeglądam i czytam, oraz analizuję zachowania się zwierząt z różnych biotopów, w tym z miejsc  egzotycznych jak; Madera ,bądź  zakamarków pierwszego ratusza w biotopie , wnioskuję że wybryk natury został zainfekowany wirusem wynaturzenia nie mającym żadnego związku z ewolucyjnym  przystosowaniem się do  zasad ewolucji.
( Edwin, czy teraz rozumiesz treść tego co napisałem?)
Zajmując się wakacyjnie moim małym biotopem, zaplanowanym i stworzonym własną ręką,w którym rosną dziewanny i mieszana w półdzikim porządku flora , po to by nie uganiać się jak za młodu za świteziankami, lub szukać ukojenia w objęciach lotosów -
z wygody - stworzyłem sobie to wszystko w pobliżu matecznika  licząc na  błądzące  świtezianki i lotosowe błonkówki pozbawione wstydu.
:o)

Bohaterką Nr 1 będzie urocza maseczka  o imieniu Dziewanka czyli Cucullia verbasci - larwa -  Kapturnica dziewannówka

Kilka słów na temat Dziewanki dodam po jej prezentacji.

Część pierwsza












2017-07-29
Dziewana lub trędownik  jest ulubioną rośliną na której gąsienica (larwa) dziewannówki żeruje. Przedstawioną tutaj  uroczą panienkę(?)  obserwowałem przez  okres żerowania aż do momentu kiedy  uparcie schodziła z rośliny.  Była to oznaka, że nastąpiła   pora w której zagrzebując się w podłożu nastąpi przeobrażenie larwy w poczwarkę. Ponieważ chciałem to udokumentować - tu użyję terminu   pewnych służb - zdjąłem ją z żerowiska, tym samym w pewien sposób obnażyłem ją z intymności przepoczwarzenia, tak by pokazać co jest ważne na tym etapie jej życia.
Już teraz wyjaśniam, że wszystko odbyło się bez zadania jej krzywdy.

Część druga










Kilka słów wyjaśnienia
Na 6 i 8 zdjęciu w górę  od ostatniego, przeniesiona do klatki, zdezorientowana miejscem w którym się znalazła poczęła tworzyć  otoczkę filcową taką, jaką buduje zagłębiona  w gruncie i tam otaczając taką osłoną swe ciało następuje proces przepoczwarzenia.
Po wyjęciu z klatki umieściłem ją w pojemniku z wilgotnym piaskiem - zdjęcie trzecie od dołu,  na którym widać jeszcze kuper zalotnie wystający z piasku. Pewnie ten moment zachwyci mojego kumpla z  Tych  z którym wspólnie wojowałem  pośród 'kwiatów polskich' najczęściej, albo prawie zawsze. bez chwały. :o)

Dwie ostatnie fotki , pokazują już poczwarkę  wydobytą częściowo z filcowego kokonu.
Cała  osłona (zdj Nr6), została zużyta na  uzupełniające owinięcia kokonu po prezentacji, całość ponownie została umieszczona w piasku.
Mam nadzieję,że spełniając odpowiednie warunki uzyskam w odpowiednim czasie  postać imago.

A teraz Dziewanko, specjalnie raz jeszcze, pokaż panu Edwinowi kuperek, pamiętam, że przed laty  nie gardził  kuperkami i  porównywał je  do swoich  hodowlanych gołąbków...


*